Relacja Earla z pierwszej edycji

Oryginalny tekst pojawil sie na forum.gry-planszowe.pl

„Projekt: Poziomek
Kryptonim: Gratislavia
Zakładane cele: zdobyć dane i doświadczenia o sprzęcie kryjącym się pod kryptonimami „Cuba”, „Age of Empires”, „Bootleggers”, „Robo Rally”. Wszelka dodatkowa wiedza mile widziana. Zdobyć przyczółek pod eksplorację obiektu „Pionek”

Raport operacyjny.

18.IV.2008, dzień G-1
Zwiad terenu przy wykorzystaniu informatora w szeregach organizatorów. Starszy operator Earl przedostaje się na tzw. spotkanie organizacyjne. Chcąc zdobyć zaufanie przeciwnika, bierze udział w akcji rozlepiania ulotek na terenie obiektu. Cel osiągnięty, zaufanie zdobyte, pozyskano tajne dane operacyjne: podczas akcji przeciwnik używał będzie mundurów w postaci niebieskich koszulek, dołączony mikrofilm przedstawia listę planowanych konkursów wraz z nagrodami. Szybka konsultacja ze sztabem: pozyskać obiekt „Manila” (dowiedzieć się, co to jest ten cholerny „Pitchcar”, zneutralizować przeciwników „siłom i godnościom osobistom”, nie brać jeńców), pozostałe zignorować, jako odwracające uwagę. Wsparcie w drodze. W godzinach wieczornych, na gościnnej kwaterze u Skanny i Macike, podjęta zostaje jeszcze akcja pod kryptonimem „Brass”.

19.IV.2008, dzień G, obiekt – LO nr 9
Godzina 10:00. Napotkano na nieoczekiwane trudności. Sądząc po umundurowaniu, starszy operator Earl (SOE) jest całkowicie na łasce przeciwnika. Praktycznie wszyscy napotkani ludzie mają niebieskie koszulki. Obiecane wsparcie wciąż w drodze. Zręcznie unikając schwytania w krzyżowy ogień pytań, SOE kontynuuje politykę zdobywania zaufania i w towarzystwie obywatela zwanego „W.C.” wyjaśnia oddziałowi Niebieskich Koszulek zasady „Jenseits von Theben”. Nieśmiało pojawiają się cywile. W oczekiwaniu na wspomniane wsparcie SOE zapoznaje się ze sprzętem zwanym „6 nimmt”. Pomimo niewielkiego kalibru ma niezłą siłę rażenia. Kupić.
Godzina 10:30. W celu nabrania doświadczeń logistycznych SOE oddaje się pasjonującemu zajęciu przeprowadzania wielbłądów „Przez Pustynię”. Wielbłądy miła rzecz, ale lepsza jest mechanizacja…
Godzina 11:00. Przecieki o planowanym uruchomieniu „Cuby”. SOE kwalifikuje się do obsługi. Obiecane wsparcie, a jakże, w drodze.
Godzina 11:30. Testy „Cuby” trwają. Wstępne wyniki zdają się przeczyć ewidentnie propagandowym obietnicom. Sprzęt sporządzony z kleju i papendekla, dla niepoznaki pociągnięty błyszczącym lakierem. Nie działa i śmierdzi. Gdzie obiecane wsparcie? W drodze.
Godzina 12:00. Widać efekty akcji ulotkowej. Ekipa Niebieskich Koszulek jest już w mniejszości około 4 do jednego. Zdrada: na obiekcie około 50 osób, a cholerne, obiecane wsparcie wciąż w drodze.
Godzina 12:30. Zakończenie testów „Cuby”. Mogło być gorzej, ale sprzęt jednak nieodpowiedni dla naszej armii. Niewiarygodne: przybywa obiecane wsparcie w liczbie trojga (Młodszy Operator Kasia, Młodszy Operator Gosia i Młodszy Operator Pacinek). Powód spóźnienia: spotkali po drodze centrum handlowe!!
Godzina 12:40. W celu weryfikacji wyników wsparcie zostaje zapoznane z „6 nimmt”. Efekt: kupić przez aklamację.
Godzina 13:00. Na obiekcie zaczyna robić się gęsto. Zdobyć „Robo Rally”, zanim uczyni to ktoś z przewalającego się wszem i wobec tłumu.
Godzina 13:05. „Robo Rally” zdobyte. Z rozpoczęciem testów przyjdzie chwilę poczekać, bo tuż obok trwa pierwszy turniej „Pitchcara”. Tymczasem następuje wybranie trasy.
Godzina 14:00. Testy „Robo Rally” trwają w najlepsze. Zanotowano znaczne osłabienie testerów ze względu na niekontrolowane salwy śmiechu. Czyżby broń obosieczna?
Godzina 15:00 (prawdopodobnie). Zakończono testy „Robo Rally”. Ekipa na wpół żywa. Pomimo tego, że broń wybitnie obosieczna, wszyscy wykazują skłonności samobójcze: kupić przez aklamację, z groźbą buntu i wystąpienia z szeregów, jeżeli kupiona nie zostanie. Brak możliwości notowania czasu ze względu na ogólną głupawkę.
Godzina 16:00 (prawdopodobnie). Ze względu na zajęcie planowanych gier przez osoby trzecie czas spędzany pracowicie na tłuczeniu rozmaitych fillerków. Imię ich legion, a może i czterdzieści i cztery. Przechodzą bez echa i z podsumowaniem: kupić „6 nimmt”
Godzina 16:05 (albo coś). Ekipa zasiada do „Im Schatten des Kaisers”. Jakoś powoli to idzie, czyżby w dalszym ciągu osłabienie po „RR”?
Godzina 18:05 (czy coś koło tego). Przychodzi gajowy i wywala wszystkich z lasu.

19.IV.2008, dzień G, obiekt – wszędzie poza LO nr 9
ze względu na wzgląd i ogólną mobilność oddziałów czas nie był notowany
Manewry przenoszą się do knajpy o nazwie „Gruzińskie Chaczapuri”. Podawane potrawy zakładają konieczność spożycia czegoś w stylu „figofago z adżapsandałem”. Ekipa stanowczo odmawia jedzenia sandałów, wobec czego trwają radosne poszukiwania godziwej kantyny, zakończone wyżerką w stylu meksykańskim. Tymczasem mijają dobre dwie godziny, wobec czego gruzińska działalność podziemna (w sali w podziemiach ) wre. Młodszy Operator Kasia biesi się i udaje się do Galerii Dominikańskiej, celem zanabycia butó…, celem zanabycia obuwia bojowego wysokoobcasowego. Reszta dołącza do działań podziemnych. Najsampierw urządzona zostaje ostra strzelanina, a potem, kiedy już ucichnie ostatni „Bang”, ostre „6 nimmt” (kupić przez aklamację).
Podłe światło panujące w gruzińskich podziemiach zmusza ekipę do zabrania pokaźnej siaty sprzętu wszelakiego i udania się na nową, docelową miejscówkę, czyli do domu Skanny i Macike. Jakoś około 23:00 MOG i MOP udowadniają, że młode pokolenie uczynione jest z gówna i piachu, i podpierając się wyimaginowanym wstawaniem świtem bladym i poprzednią nocką zarwaną wybywają do domu spać. Tymczasem w obrocie jest „Once upon a time” (poczekać na polską wersję), „Hive” (właściwie trudno się przyczepić, ale jednak nie), „Przez pustynię”, „Attika” i pewno coś tam jeszcze. Odkrycie wieczora: o trzeciej nad ranem „Attika” na trzy osoby nie działa i śmierdzi.

20.IV.2008, dzień G+1, obiekt – LO nr 9
Godzina 10:00 – długo wyczekiwane uruchomienie akcji „Bootleggers”. Piękniejsza część ekipy testującej w połowie gry domaga się zmiany obiektu, ze względu, jak zapisano, „zbyt wysoki poziom agresji u chłopów”. Nie rozumiem, do niczego przecież jeszcze nie doszło…
Godzina 11:00 – jakimś cudem wolny jest „Pitchcar”. SOE ma jedyną okazję sprawdzić, jak to się obsługuje. Efekt: tego się nie obsługuje. Samochodzik pstryknięty z jakąkolwiek sensowną siłą zamienia się w DOL (Drewniany Obiekt Latający). Po czwartym odsunięciu biurka tudzież innej szafy, celem wydobycia DOL spod, SOE stwierdza, że może by tak jednak „Robo Rally” (kupić przez aklamację)?
Godzina 11:20 – Powrót do „Robo Rally” (kupić przez aklamację), tym razem w ośmioosobowym składzie. Błąd. Chaos jest nie do opisania.
Godzina 13:00 (a może później) – Chaos wciąż nie do opisania. Decyzja: zamienić „RR” (kupić przez aklamację, nie grać w 8 osób) na „6 nimmt” (kupić przez aklamację)
Godzina 13:30 – Turniej „Pitchcara”. „Pitchcar” nie działa i śmierdzi, ale przecież trzeba walczyć o tę cholerną „Manilę”, a poza tym do odważnych świat należy.
Godzina 14:30 (powiedzmy) – SOE dochodzi do wniosku, że do odważnych świat nie należy, a próby pstrykania lżej kończą się na bohaterskiej walce o siódme miejsce. Nic to, udało się chociaż zakwalifikować do wyścigu, a więc mogło być gorzej. Czyż nie? Tymczasem reszta ekipy sprawdza, jak działa „Aton” (działa), „Abalone” (kupić), „Zombiaki” (nie działają i śmierdzą) i dodatek do Puerto Rico (dodatek nie działa i śmierdzi, a obrazki znakomicie utrudniają grę, ha)
Godzina 15:00 – ponieważ bój w „Puerto Rico” trwa, osamotniony SOE zasiada do testów „Sankt Petersburga” z koleżanką Moniką. Rzecz udaje się przeprowadzić dzięki Sztefanowi, który tłumaczy zasady w tempie iście błyskawicznym. Koleżanka Monika poprzedniego wieczora nałupała SOE w „Hive’a”, „Cubę” i „Przez pustynię”, tym razem jednak sprawiedliwość była po naszej stronie Tymczasem następuje uroczyste ogłoszenie rozmaitych różności, wyników konkursów (zdrada: „Manila” została przesunięta do konkursu głównego, SOE szybko policzył, ile razy powygrywał w rozmaite fillerki i wyszło mu, że gdyby biegał do Niebieskich Brygad i zgłaszał zwycięstwa, to tę „Manilę” by wygrał. O vae!)
Godzina 16:15 – gajowy od piętnastu minut stoi nad planszą „Sankt Petersburga” i wymownie stuka w zegarek. Do pociągu zostało pół godziny. Serdeczne podziękowania, uściski, pośpieszna ewakuacja, ufff…

MISSION (ALMOST) COMPLETE

Co się udało:
– spędzić rewelacyjny weekend
– poznać parę fajnych osób (wiedzą, o kim mowa )
– napalić na parę fajnych gier
– przekonać Najżońszą do pomysłu pojechania na Pionek

Co się nie udało:
– zagrać w AoE
– wygrać Manili

Czy było warto? Oj taaaak”